czwartek, 29 sierpnia 2013

Rozdział 5.

JULIA

      Nareszcie skończyliśmy czytać pamiętnik.
Dowiedzieliśmy się , że :
  • zostaliśmy zainfekowani tym samym wirusem, co ta mała dziewczynka
  • ten wirus jest nieuleczalny i może mieć skutki uboczne ; można go wyleczyć, ale tylko dzięki maszynie(takiej specjalnej!!) którą potrafi zbudować tylko jeden człowiek na świecie - jaki? Tego nikt nie wie. I to chyba tyle. Aha, jeszcze jedno :
  • ten doktor okazał się być dziadkiem Marcosa!  Zaskoczeni? My też byliśmy zaskoczeni, chyba bardziej niż wy.
Wszystko poszło dobrze, ale z samego rana musieliśmy iść to nasze "odkrycie" pokazać Elsie i Lucii - w końcu cała szkoła jest zainfekowana i trzeba jakoś uratować wszystkich - tych najmłodszych najbardziej.
- Elsa? - zapytał Marcos, wchodząc do gabinetu dyrektorki.
- Proszę, wejdź. - odpowiedziała Elsa.
  Do gabinetu weszli : Marcos z Caroliną i Ivan ze mną.
- Coś się stało? - zapytała Elsa.
   Marcos podszedł do biurka i rzucił na nie zeszyt.
- To! - powiedział.
  Elsa spojrzała na zeszyt i odezwała się :
- Co to jest? Skąd to macie?
   Marcos i Ivan usiedli na przeciwko Elsy i Marcos się odezwał :
- To - wskazał na pamiętnik - znaleźliśmy przez przypadek w... - kiedy chciał powiedzieć, gdzie to znaleźli, Ivan kopnął go w kolano, a ja odchrząknęłam.
- Po prostu wypadło nam z szafy. - odezwała się Carolina.
- No, a co ja mam z tym zrobić? - zapytała Elsa.
- Elsa, tam jest napisane jak można nas wyleczyć. - powiedziała Carolina.
- Co?!
- No tak. - odpowiedziałam i otworzyłam na stronie gdzie było wszystko napisane. - Popatrz, tu jest pokazana maszyna, która potrafi całkowicie wyleczyć tego pieprzonego wirusa, cała instrukcja jak ją zrobić , co włączyć...
     Przerwał mi w połowie zdania Ivan :
- Ale jest jeden problem... Jak przeczytaliśmy... Na świecie jest tylko jeden człowiek, co potrafi to zrobić... 
- Niejaki... Max Lebov. - odezwał się Marcos.
- Matko! I to wszystko jest tutaj napisane? - zdziwiła się Elsa. 
- Jest jeszcze więcej, ale pomyśleliśmy, że to się przyda najbardziej. - powiedziałam .
- Dziewczyny. - zwróciła się do nas Elsa. - Lećcie szybko po Amelię, Lucię, Rebecę i Alicię. Musimy im to wszystko powiedzieć i trzeba działać jak najszybciej.
- Jasne. Już lecimy. - odpowiedziałyśmy z Caroliną i szybko pobiegłyśmy po dziewczyny.


**

     Kiedy pobiegłyśmy po dziewczyny w 5 minut byłyśmy już w gabinecie Elsy. Wytłumaczyłyśmy im to wszystko a one były strasznie zdziwione, że można nas wyleczyć.
Najmniej zdziwiona była Lucia. Kiedy Elsa to zauważyła od razu zapytała :
- Lucia, co się stało?
- Słucham? - zapytała zamyślona Lucia.
- Pytałam czy wszystko w porządku. - powtórzyła Elsa.
- Tak. Po prostu nie mogę uwierzyć, że to prawda... 
- Czyli ty o wszystkim wiedziałaś?! - wykrzyknął Ivan z Marcosem równocześnie.
- Nie denerwujcie się. - uspokoiła ich Lucia. - Tak, wiedziałam o tej maszynie i że można nią całkowicie wyleczyć wirusa. Ale nigdy nie widziałam tej maszyny...
- A ten człowiek? Max Lebov? Znasz go? - odezwała się Rebeca.
- Nie... W zasadzie nie do końca... Widziałam go może raz w życiu, był w laboratorium w którym pracowałam. A w zasadzie to przebywał w pomieszczeniu gdzie mógł spokojnie tworzyć tą maszynę. Były tam wszystkie części do tej maszyny.
- A pamiętasz gdzie było to pomieszczenie? - zapytała Alicia.
- To pomieszczenie było w tym laboratorium gdzie ja "pracowałam", ale w innym miejscu. A tak w ogóle, laboratorium znajduje się pod... Internatem!
- Co?! - wykrzyknęli wszyscy obecni.
- Tak. Tylko teraz, po tym wybuchu, trudno będzie tam się dostać.
- Ale przecież my możemy tam zejść bez problemu - odezwał się Marcos.
- Bez problemu? Chyba zapomniałeś, że w podziemiach wszystko zostało zawalone. - odezwała się Amelia.
- Pamiętam o tym. Ostatnio pracowaliśmy z Ivanem przy odgruzowywaniu i wiemy jak tam dojść.
- Ty z resztą też powinnaś wiedzieć gdzie to jest, prawda?! - krzyknął wzburzony tą sytuacją Ivan.
- Ivan, uspokój się. - odciągnęłam go razem z Caroliną od Amelii.
    Po chwili namysłu Elsa powiedziała :
- Marcos, na razie nie ma mowy żebyście schodzili do podziemi, jest duże prawdopodobieństwo kolejnego osunięcia.
- Ale Elsa...
- Nie, nigdzie nie schodzicie ! - powiedziała stanowczo Elsa. - Jestem za Was odpowiedzialna i jeżeli coś Wam się stanie to będzie to mój problem. 
     Rebeca widząc Marcosa zawiedzionego odezwała się :
- Elsa, bez przesady. Aż tak dużego prawdopodobieństwa nie ma, ale jeżeli zejdzie z nimi ktoś dorosły albo zejdą większą grupą to będzie lepiej.
- Ja to popieram.  - odezwała się Alicia.
- No dobrze... Ale kto by zszedł z Wami?
- Ja, Amelia i Martin na pewno nie, bo teraz mamy zmianę. Ale mogłaby zejść Alicia i Fermin, bo on zna te podziemia jak własną kieszeń.
    Alicia pokiwała głową na znak, że nie ma nic przeciwko. Kiedy Elsa to zauważyła, zakomunikowała :
- Dobrze, nie mam nic przeciwko waszemu zejściu, ale tylko i wyłącznie pod opieką Fermina i Alicii, zrozumiano?
- Tak jest, pani dyrektor. - odpowiedzieliśmy z uśmiechem na ustach.
- No, to teraz zamykać mi z oczu i idźcie z Lucią do gabinetu po lekarstwo.



    

sobota, 24 sierpnia 2013

Rozdział 4.

VICTORIA

    Po kilku minutach Ulises, Ivan i Marcos weszli do bardzo dziwnego, cichego, tajemniczego pokoju.
- Hej, patrzcie. Tu coś jest! - powiedział Ivan. - Jakiś pamiętnik...
- Co? Pokaż... - krzyknął po cichu Marcos.
- No zobaczcie... - powiedział Ivan.
   Po chwili podszedł do nich Ulises, kiedy popatrzył na ten pamiętnik, powiedział :
- Ale tu jest wszystko po niemiecku, popatrzcie.
   Ivan i Marcos popatrzyli na pamiętnik i się zdziwili :
- No faktycznie. - powiedział Ivan.
- Czy ktoś z nas zna niemiecki? - znowu zapytał.
- Chyba Carolina... Co nie Marcos? - zapytał Ulises.
- Tak... Chyba tak... Chodźcie, pójdziemy do dziewczyn i się zapytamy.
- Ok. - powiedzieli zgodnie Ulises i Ivan.
   Gdy już wychodzili, Ivan zawołał :
- Hej. A może weźmiemy ten pamiętnik, co? 
- No... Chyba masz rację. Może nam się do czegoś przydać. - powiedział Marcos.
   Kiedy Ivan wziął pamiętnik, wszyscy ruszyli do wyjścia, którym było okno.


**

      Po niedługim czasie chłopakom udało się wyjść i pobiegli prosto do pokoju dziewczyn, chociaż było już po 22 , czyli po ciszy nocnej.
- Dziewczyny... Śpicie? - powiedział Marcos szeptem.
- Dziewczyny... - dołączył się Ivan. - Julia, obudź się. - podszedł do Julii i zaczął ją odkrywać, a ona w tym samym momencie się odwróciła i zderzyli się głowami.
- Ała... - krzyknął Ivan.
- Ivan... Kochanie, co tu robisz?
- Cii...
- Coś się stało?
- No... W zasadzie to tak... Wstań, to Ci wszystko opowiem. - uśmiechnął się do niej i zaczął opowiadać.
     W tym samym momencie, gdy Ivan opowiadał Julii co się stało, Ulises zaczął budzić Vicky.
- Vicky... Kochanie, wstawaj.
- Mmm... - mamrotała Victoria przez sen. - Co... O Matko! Ulises, coś się stało? - powiedziała, przebudzona Victoria.
- Dziewczyny! - krzyknął Ulises.
- Co?! - krzyknęły Julia, Victoria i Carolina.
- Byliśmy w tym pokoju i nie uwierzycie co tam znaleźliśmy ... - powiedział Marcos.
- Co?! - zapytała Carolina.
- Znaleźliśmy jakiś pamiętnik, w którym są opisane różne rzeczy z czasów II Wojny Światowej i powstania sierocińca. - odpowiedział Ivan.
- Tylko jest jeden problem... - dołączył się Ulises. - Wszystko tu jest opisane i są rysunki, ale nikt z nas nie umie niemieckiego... 
- Jak to? Pokażcie mi. Może mi się coś przetłumaczyć. - powiedziała Carolina.
     
     Kiedy Ulises podał Carolinie pamiętnik ona zaczęła przeglądać go i czytać niektóre fragmenty.
- Tutaj jest napisane, że ten doktor... Chyba Wulf, był prywatnym lekarzem samego... Hitlera!
- Co?! - wykrzyknęliśmy wszyscy.
- No ładnie... - skomentowała Victoria.
    Po chwili znowu odezwała się Carolina :
- Jest tu też napisane, że w czasie II Wojny Światowej ten Wulf opracował lekarstwo na śmiertelnego wirusa, którego... Ha, to jest niezłe... Którego sam opracował, a później jego córka została nim zainfekowana.
- Normalnie, nie mogę! Pieprzony Niemiec. - skomentował to Ivan. - Najpierw wynalazł wirusa, a potem sam zainfekował swoją córkę. Co za debil!
- Ivan... Spokojnie. - uspokoiła go Julia. - Zaczekaj z emocjami na potem, bo nie wiadomo czego się za chwilę dowiemy. -  powiedziała to z uśmiechem na ustach.
   Wszyscy się uśmiechnęli, oprócz Caroliny, która za bardzo była pochłonięta czytaniem i tłumaczeniem zeszytu.
- Dobra, czytaj dalej. - zwrócił się do niej Marcos.
   Po chwili skupienia, Carolina się odezwała :
- Boże... Ten człowiek, to był jakiś debil! 
- Co tam wyczytałaś? - zapytała Victoria.
- Tu jest napisane... Że po tym jak jego córka zaraziła się tym wirusem, on doskonale wiedział, że ona nie wyzdrowieje i nie wiedział jak ją wyleczyć więc wpadł na pomysł, żeby ją zahibernować... Rozumiecie to?! Własną córkę zahibernował!
- O Matko! Co to był za człowiek! - skomentowałam to.
- Palant! - powiedział Ulises.
-  Cholerny bezuczuciowy nazista! - odezwał się Marcos.
- Czekajcie chwilę... - odezwała się Julia. - Jeżeli jego córka zaraziła się wirusem, a on nie potrafił jej wyleczyć to duże prawdopodobieństwo jest, że my jesteśmy zainfekowani identycznym wirusem!
- No tak... Może masz rację. Tylko jak to sprawdzić? - zapytał Marcos.
- Czytaj dalej. Może będzie coś więcej napisane na ten temat. - powiedział Ulises.


piątek, 23 sierpnia 2013

Rozdział 3.

JULIA

     Gdy opracowaliśmy cały plan, musiałam iść do pokoju Rubena. Kiedy zapukałam, drzwi otworzył Ruben.
- Julia... Co ty tu robisz? 
- No... Przyszłam tu, bo nie umiem rozwiązać zadań z fizyki. Mógłbyś mi pomóc? - skłamałam.
- Ja... Jasne, a czemu? Ivan nie może Ci pomóc? - zapytał zdziwiony.
- Wiesz jaki jest Ivan... On zamiast myśleć nad zadaniem, to myśli cały czas o... - odpowiedziałam.
- No wiem, wiem... - zaśmiał się Ruben.
- No to co? Pomożesz mi? - zapytałam.
- Tak, jasne. No to wejdź. - przytaknął Ruben.
- Wiesz co, ja chyba wolałabym u mnie w pokoju, chyba że masz ciężarówkę żeby przenieść wszystkie moje notatki tutaj.
- Heh. Poczekaj chwilę, ubiorę tylko bluzkę i możemy iść. 
   Kiedy Ruben poszedł, ja wysłałam SMS-a do Ivana i reszty : 
"ZA 5 MINUT BĘDZIEMY U NAS W POKOJU" - w tej samej chwili przyszedł Ruben i poszliśmy do pokoju.

   Gdy dochodziliśmy, dostałam SMS-a od Ivana :
" POWODZENIA! MY WŁAŚNIE WCHODZIMY DO POKOJU RUBENA. KOCHAM CIĘ. DOBREJ ZABAWY :P "
Zaśmiałam się, a Ruben się odezwał :
- To gdzie mam usiąść? 
- No, może tu przy biurku. - odpowiedziałam.
- Ok. To z jakim zadaniem nie umiesz sobie poradzić?
- No... Nie wiem o co chodzi w tym pierwszym i trzecim zadaniu.
   Gdy Ruben zaczął tłumaczyć mi zadanie, ja cały czas zaglądałam do telefonu. Aż w końcu Ruben się odezwał :
- Julia, co się z Tobą dzieje? Cały czas zaglądasz do telefonu, a jak coś się Ciebie pytam, to nie wiesz o co chodzi!
- Przepraszam. Już nie będę. - odpowiedziałam ze skruchą.
- No mam nadzieję. - odezwał się wkurzony jeszcze Ruben.

Rozdział 2.

VICTORIA

  Od kiedy chłopcy wyszli szukać tego pokoju to ja, Carol i Julia nie mogłyśmy się niczym innym zająć, jak zaglądaniem co dwie minuty do telefonu czy któryś z nich nie dzwonił.
- Gdzie oni się podziewają tak długo? - zapytała Julia.
- Julia, przecież oni wyszli dopiero jakieś pół godziny temu. - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Vicky, nie śmiej się. Wiesz doskonale jak Ivan się czuje chociaż udaje, że jest wszystko w porządku. Kocham Go i nie chciałabym, żeby coś mu się stało. Rozumiesz mnie, prawda?
- Tak, rozumiem Cię doskonale. 
  Po chwili, do naszego pokoju wpadli zziajani chłopcy.
- No nareszcie... - zawołała Julia, podbiegła do Ivana i go pocałowała.
- Nie uwierzycie... - zaczął Marcos. - Carol miała rację! W internacie jest ukryty pokój.
- Jak to?! - krzyknęłyśmy ja i Carolina.
- No normalnie... Byliśmy na tym piętrze i na tych tabliczkach faktycznie są numery, od 12 do 16, ale brakuje pokoju nr 13. - powiedział Ivan.
- To znaczy, że... - odpowiedział Julia, ale przerwał jej Ulises - To znaczy, że w nocy, będziemy musieli się tam wszyscy wybrać i zobaczyć co to za pokój... 
- Ale jak to sprawdzić? - zapytała Julia. 
- Nie, nie... Wy, dziewczyny zostaniecie, a ja, Ivan i Marcos tam pójdziemy, zgoda? - zaproponował Ulises.
- Zgoda... Ale jak zamierzacie to zrobić. Macie jakiś pomysł? - odezwała się Carolina, patrząc na chłopców.
- Marcos wpadł na pomysł, abyśmy wszyscy razem weszli przez okno pokoju Rubena. - odpowiedział Ulises. - Oczywiście jeden z nas będzie pilnował. Ale jest mały problem... Nie wiemy co zrobić z Rubenem! Macie jakiś pomysł?
- Hmm... - zastanowiła się Carol - Wiem... - zwróciła się do Julii - Julia, ostatnio coś on przyczepił się do Ciebie, więc może ty coś zrobisz, aby opuścił na chwilę pokój, co?
- No jasne, i co jeszcze? - zdenerwowała się Julia - Wiesz, że nie znoszę tego faceta...
- Julia, proszę Cię.. - odezwał się Ivan - Zrób to dla mnie... - uśmiechnął się i pocałował Julię.
- Dobrze, ale pamiętajcie, że robię to tylko dla Ivana... No dobra, dla was oczywiście też. - zażartowała Julia.
  Wszyscy się zaśmiali i usiedliśmy przy biurku, aby opracować plan.

Rozdział 1.

JULIA i VICTORIA

   Kiedy dowiedzieliśmy się, że w internacie wcale nie było kwarantanny, tylko wojsko po prostu chciało nas wszystkich zabić, każdy był przerażony. Victoria najbardziej bała się o Ulisesa, a ja oczywiście o Ivana, który był z Nas wszystkich najbardziej chory. Carolina i Marcos uważali, że nikomu nic się nie stanie i zostaniemy uratowani.
  
  Pewnego dnia, przy śniadaniu Carolina była zaniepokojona:
- Carol, kochanie co się stało? - zapytał ją Marcos.
- ...Co... - zapytała zamyślona Carolina. - Ach, nie, nic się nie stało, tylko zastanawia mnie jedna sprawa...
- Czyli ?! - wtrącili się Ivan i Ulises.
- Jak byliśmy wczoraj na WF-ie to zaciekawiło mnie to, że na ostatnim piętrze w internacie, po jednej stronie jest sześć okien- zaczęła mówić Carolina - a powinno być pięć, ponieważ są cztery pokoje... Tu jest coś dziwnego.
- Masz rację. - przytaknęłam.
- Musimy to sprawdzić. - dodała Vicky.
 Po śniadaniu poszliśmy do pokoju chłopców uzgodnić co mamy zamiar z tą sprawą zrobić.
Marcos wpadł na pomysł:
- A może chodźmy najpierw na to piętro i zobaczymy czy na pewno tam nie ma jeszcze jednego pokoju, co?
- No dobra, ale jak chcesz to sprawdzić, co? - zapytał Ulises.
- Normalnie, obok pokoi są tabliczki, tak? A pod tabliczkami ostatnio widziałem jakieś liczby, chyba jeszcze z czasów sierocińca. Więc pójdziemy tam.
- No dobrze, ale co zamierzasz potem zrobić? - zapytał go Ivan.
- O to się nie martwcie, jeszcze coś wymyślę. - zaśmiał się Marcos.
- No dobrze, ale błagam, uważajcie na siebie, ty Marcos szczególnie. - powiedziała Carolina.
- Nie martw się o mnie, poradzimy sobie. - odpowiedział Marcos i pocałował Carolinę na pożegnanie.
 Ivan zwrócił się do mnie:
- Ty też się o mnie nie martw, mała. Dobrze się dziś czuję i nic mi nie będzie. Obiecuję. - pocałował mnie i wyszedł.
- Ulises, zaczekaj... - powiedziała Victoria. - Błagam Cię, uważaj na siebie. A jakby coś się działo to od razu dzwoń. -podała mu jego telefon, pocałowała go i Ulises wyszedł.


**

   Po kilku minutach Ulises, Ivan i Marcos doszli na ostatnie piętro.
- No dobra... To zaczynamy... - powiedział Ivan.
- Tutaj jest 12. - odsapnął Ulises.
- Tu 14. - odpowiedział Marcos.
- 15. - przytaknął Ivan.
- A tutaj jest 16. - odpowiedzieli zgodnie Ulises i Marcos.
- Nie ma pokoju nr 13? - zapytał Ivan.
- No właśnie... - zdziwił się Ulises.
- Może Carolina miała rację? Może jest gdzieś tutaj ukryty pokój...- odpowiedział Marcos.
- Dobra, no to w takim razie, co robimy? - zapytał Ivan.
- Trzeba iść do dziewczyn i wszystko im powiedzieć. - odpowiedział Ulises.
- No to chodźcie. - odparł Marcos.

czwartek, 22 sierpnia 2013

Witam!

Witam Was , moi czytelnicy!
Na tym oto blogu będę pisała kontynuację hiszpańskiego serialu "El Internado". Może nie będzie to do końca kontynuacja ponieważ w pierwszych rozdziałach nawiążę do dwóch ostatnich sezonów - z rozprzestrzenieniem śmiertelnego wirusa, zdradzie Roque i próbie zabójstwa Caroliny. 
   Ale nie martwcie się wszystko się dobrze skóńczy, Carolina... A z resztą , sami się dowiecie jeżeli przeczytacie . Zachęcam Was najpierw do obejrzenia tego serialu , bo jeżeli ktoś nie oglądał to w ogóle nie będzie wiedział o co chodzi . Kiedy już obejrzycie , nie będę miała nic przeciwko jeżeli przeczytacie moją 'Kontynuację' .
   Nie rozpisuję sie za bardzo. Zacznijcie lepiej czytać . No, o ile coś napiszę :)

  < Aha, w 'Kontynuacji' znajdzie się jeden chłopak niewystępujący w ogóle w serialu :) Jestem ciekawa czy zgadniecie kto to taki - jeśli znajdziecie , dajcie znać w komentarzu :) >