czwartek, 10 października 2013

Rozdział 6.

             CAROLINA

            Jak wróciliśmy do pokojów po wizycie w gabinecie musieliśmy przygotować się do zejścia na dół do podziemi . Poszłyśmy z Julią do kuchni po butelki wody, a Victoria poszła uprzedzić Alicię i Fermina.
- Gotowi? - zapytałam, wchodząc do pokoju chłopaków.
- Fermin i Alicia są już gotowi. - powiedziała Julia.
- Dobra, już idziemy. - odpowiedział Ivan. - Macie coś do picia? 
- Tak. Masz. - powiedziałam i podałam mu dwie butelki wody. 
- Dzięki. - wziął ode mnie wody i schował do plecaka.
- A gdzie Ulises? - zapytała Julia. 
- Niewiem. Mówił rano, że będzie pracował przy odgruzowywaniu, ale powinien już dawno wrócić. - powiedział Marcos.
- O Boże! A jak coś mu się stało?! - zaczęłam panikować.
- Carol, uspokój się. Na pewno nic mu się nie stało. A nawet gdyby, to jest tam Rebeca i Martin i na pewno by mu pomogli. - uspokoił mnie Marcos.
  W tym samym momencie do pokoju weszła Victoria : 
- Komu pomóc? Co się stało? 
   Wszyscy patrzyli na nią zdziwieni.
- O co chodzi? Czemu tak na mnie patrzycie? Coś się stało?
- No bo wiesz, Vicky... - odezwała się Julia, ale Ivan szturchnął ją.
- No co?
- Vicky, chodzi o to, że nie wiemy gdzie jest Ulises. - powiedziałam.
- Co? Jak to? - zaczęła się denerwować.
- Rano poszedł z Rebecą do podziemi odgruzowywać, ale od tego czasu minęło już parę godzin... - powiedział Marcos.
- Może coś mu się stało? Trzeba tam iść!
- Spokojnie, Victoria. Ja z Marcosem zaraz tam schodzę, spróbujemy coś zdziałać, ale nic nie gwarantuje... - powiedział Ivan.
- Ivan... Przestań, to nie jest śmieszne. - odezwała się Julia.
- No co? Ale skoro to prawda. Nie wiadomo czy uda nam się go uratować jeżeli coś mu się stało.
- Jezu, ty czasami jesteś taki bezuczuciowy, chłopie. - odezwał się Marcos.
    Kiedy Marcos to powiedział, Ivsn udał głupka i nie rozumiejąc co mówi jego przyjaciel popatrzył na Julię, a ona powiedziała :
- No, co się tak patrzysz na mnie? Marcos ma rację. Czasami jesteś takim dupkiem, a w takich sprawach jak ta, jesteś kompletnym kretynem, kochanie.
- Oh, dzięki Ci bardzo, że mnie bronisz, wiesz? Najpierw nazywasz mnie dupkiem, potem kretynem a teraz twoim kochaniem. A idź w... - pokiwał ręką i już chciał wychodzić, kiedy Julia podbiegła do niego i złapała go za rękę, a ja i Marcos wiedząc co będzie się zaraz działo pocałowaliśmy się.
- Ivan, poczekaj... Chodź tu. - powiedziała Julia podbiegając do Ivana.
- Co?!
   Julia nic nie mówiąc pocałowała go w usta.
- I co? To mają być twoje przeprosiny, tak?
- A nie? Jak się nie podobają, to mogę w ogóle nie przepraszać. - powiedziała wkurzona Julia.
- No już, dobra dobra. - tym razem to on podszedł do niej i ją pocałował.

- Już? Skończyliście? - zapytał Marcos zniecierpliwiony, zauważając dalej całujących się Ivana i Julię, krzyknął : - Ivan, TIME! Fermin i Alicia na nas czekają!
- Już, już. - mówił to, dalej całując Julię. 
    Po chwili, to ona się odezwała :
- Dobra, idź już. Idź ratować świat. - i pocałowała go znowu, tym razem ostatni raz.
    Kiedy Ivan już wychodził, ja zatrzymałam teraz Marcos na chwilkę.
- Marcos, zaczekaj...
- Co?
- Uważaj na siebie. Wiesz, że tam jest niebezpiecznie, więc myślę, że będziesz bardziej uważał niż ten... kretyn. - gdy to powiedziałam, Ivan odchrząknął, a ja się uśmiechnęłam.
- Przecież doskonale wiesz, że jestem ostrożny.
- No wiem, wiem... Ale wiesz, że jakby tobie się coś stało, to nigdy sobie tego nie wybaczę. Kocham Cię.
- Ja Ciebie też kocham, Carol. - pocałował ją.
- Marcos? Idziesz? - odezwał się Ivan.
- Tak. Idę, już idę.
  Jeszcze raz pocałował Carolinę, wziął plecak i wyszedł z pokoju.
   Dziewczyny zostały same.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz